Hej dziewczyny :)
Chciałam podziękować wam za komentarze pod wczorajszym postem, ciesze się że przepis wam się spodobał i nie jedna z was z niego skorzysta :)
Dzisiaj kolejny post z wikliną, nareszcie skończyłam upragniony koszyk. Ja i wiklina nie do końca się rozumiemy. Ona nie chce poddać się moim palcom i ładnie wyginać dlatego koszyczek również krzywiutki. Ale nie przeszkadza mi to, w końcu wikliną się tylko bawię a w szyciu chce być dobra :)
Na początek koszyczek przed malowaniem.
Koszyczek pomalowałam na żółto i ozdobiłam wstążką oraz jednym z moich materiałowych kwiatków.
Koszyczek zostanie przeznaczony do przechowywania moich resztek wełny i muliny, bo trzymanie tego w worku mnie nie cieszyło.
I co myślicie o moim koszyczku?
